Codziennik
zwyczajne życie w słowach i obrazach
Codziennik
zwyczajne życie w słowach i obrazach
Codziennik
zwyczajne życie w słowach i obrazach
Codziennik
zwyczajne życie w słowach i obrazach
Codziennik
zwyczajne życie w słowach i obrazach

Codziennik Zazie • Zwyczajne życie w słowach i obrazach

momentalne przejaśnienie permanentnego zachmurzenia

Nie jestem mocarzem błyskawicznego refleksu ani mistrzem ciętej riposty, niestety. We wszystkim orientuję się raczej późno lub wcale, a na co dzień – zamiast przenikliwego głosu wewnętrznego towarzyszy mi niemrawy esprit d’escalier z nosem na kwintę, którego w końcu po latach – z braku lepszego Daimoniona – zmuszona byłam zaakceptować. Co poradzisz? Nic. Siłą rzeczy pogodziłam

Czytaj więcej »

Co ma latać, nie utonie

Minął mi własnie luty. Tu na blogu w całkowitej ciszy, w życiu zaś – głośno, mocno i dobitnie, odcisnąwszy się we mnie głęboko, pełen zmian i zawirowań, oczarowań i zdziwień, pokornego godzenia się ze starym i onieśmielonego układania z nowym. W styczniu było już naprawdę źle. Tak bardzo źle, że po raz kolejny gotowa byłam

Czytaj więcej »

walking on rusty nails

Ostatnio usłyszałam, iż wierzyć się nie chce, że tak bezsensownie zaprzepaściłam swoją dietę, treningi i całe to wielomiesięczne odchudzanie, a zgubione 20kg zamieniłam na galopującą depresję i 15kg na plusie. No cóż, kurwa. Stało się. Kondolencje przyjęte. I co teraz? Mam sobie strzelić w łeb? Usiąść i gorzko zapłakać? A może machnąć na wszystko ręką

Czytaj więcej »

równoumagicznienie

to cudownie niepojęte i zadziwiająco niedorzeczne jak bardzo mnie nie znasz, nie czujesz i nie rozumiesz; jak mocno bronisz się przed spojrzeniem poza własny widnokrąg; jak głęboko cię to nie interesuje; jak usilnie udajesz, że jest inaczej i jak bardzo to wszystko nie ma sensu. cóż mogę rzec.     masz u mnie minus, minus,

Czytaj więcej »

be ready to get confused

Jeśli coś jest do wszystkiego, to tak naprawdę do niczego. Jeśli ktoś jest dla wszystkich, to w rzeczywistości dla nikogo. Jedną tabletką nie uleczysz równocześnie ciała i duszy. No chyba, że jest to koenzym Q10 czy inny suplement z krainy fantazji. Pamiętam z czasów zamierzchłego dzieciństwa, jak rodzice mojej koleżanki Iwonki próbowali wciągnąć moich starych

Czytaj więcej »

gra w skojarzenia

[Edward Hopper, Automat, 1927]     Granice da się zawęzić jeszcze bardziej, mury obronne wzmocni się i uszczelni, bramy domknie na głucho, a zwodzone mosty podniesie do odwołania. Na rogatkach ustawi się straże i podwyższy myto na tyle, by żadnemu z przejeżdżających podróżnych nie opłacał się ten przypadkowy i pospieszny tranzyt przez miasto leżące dokładnie

Czytaj więcej »

Pierwsza Zasada Zachowania Energii

A może już wystarczy? Może już dosyć tego ciągłego oglądania się na innych; tego nieustannego nasłuchiwania, czuwania i rejestrowania niczym sejsmograf najdrobniejszych nawet wahnięć cudzych nastrojów? Może już koniec z tym chowaniem pod bluzkę, upychaniem po kieszeniach i ukrywaniem własnych problemów tylko po to, by ze spokojnym oddechem i miłym uśmiechem biec w podskokach ogarniać

Czytaj więcej »

brak sygnału na częstotliwości 136.10 Hz

Depresja cofa mnie do stanu, kiedy nawet zamówienie taksówki wydaje się być wyzwaniem ponad siły i możliwości. A jednak. Wsiadam. Za kierownicą wielki misiek w bluzie od dresu, otoczony zapachem kiści kolorowych wunderbaumów zwisających z lusterka oraz specyficzną mieszanką wody toaletowej i fajek. Dokładnie tak pachniał Piotrek, kiedy go poznałam te 25 lat temu. Myslałam,

Czytaj więcej »

Symulakry, fraktale oraz mniej szlachetne formy bullshitu

Bardzo Cię, kurwa, szanuję, ale dosyć już tego śmieszkowania i pajacowania na fejsbuniu. Naprawdę. Koniec z tym, atencyjna pipo. Robisz wokół siebie duży szum, sztuczny tłok, kolorowe jarmarki i niewidzialne fajerwerki. Fakt. Facebook sprawił, że jeszcze bardziej zamknęłam się w sobie, otoczyłam kredowym kołem, zamurowałam w wysokiej wieży, przez okienko której ochoczo macham kolorowymi balonikami

Czytaj więcej »

uderz w stół, a odezwą się nożyce, obcęgi i piła łańcuchowa.

To tak w skrócie na okoliczność faktu, że ostatnimi czasy znów żaliłam się na głęboki bezsens prowadzenia blogusia, wyznawałam mu swoją niemoc, manifestowałam niechęć i ostentacyjnie pokazywałam, jak bardzo mi nie zależy. Zgodnie z zasadą “mówisz – masz” jakiś tydzień temu, na skutek infekcji wirusowej na serwerze, blogusia Zazie wystrzeliło w kosmos. permanentnie. I na

Czytaj więcej »

się ściemnia…

tym razem nie zasnę, nie zmrużę nawet oka. za bardzo się boję, zbyt mocno mnie boli, tak wiele mam do stracenia. nie ukoi mnie nic. mogę tylko trwać i  łaknąć , łapczywie pożądać niemożliwego. w takiej chwili jedyną moc ma nade mną dźwięk. prosta renesansowa pieśń o słowach niczym kołysanka, które prócz braku wiary, budzą we mnie dziwną, nieznaną

Czytaj więcej »

Pałuba. Nietota. Próchno.

Cały problem polega na tym, że trudno jest mi komunikować się wprost – jasno i konkretnie formułując myśli, nie pozostawiając pola domysłom i nadinterpretacjom. Z obawy przed zdemaskowaniem, odsłonięciem i trwaniem w niekomfortowym emocjonalnym negliżu, stosuję skomplikowany labirynt małych furtek, bocznych wyjść i krętych ścieżek prowadzących opłotkami. Żeby się przypadkiem nie wydało. Tak jakbym nie

Czytaj więcej »

gorący detal.

Od kilku lat noszę w sobie propozycję nie do odrzucenia, adresowaną personalnie, z opcją dostarczeniem do rąk własnych. Promocję ważną beztrerminowo, ofertę możliwą do zrealizowania w każdej mojej placówce, bez ograniczeń pól eksploatacji. Wszystko jest gotowe i czeka. Czekam. Niecierpliwie. Kiedy mi to minie i w końcu będę mogła wpisać wszystko na listę strat. Ze

Czytaj więcej »

Twoja domena niedługo wygaśnie, Zazie

Dostałam mailem powiadomienie, że – jak co roku o tej porze – lada dzień mija termin płatności za domenę zazie.com.pl. Zazwyczaj w takiej sytuacji zastanawiam się gorączkowo, skąd wezmę te cholerne 120 zeta, ale tym razem tknęła mnie boleśnie myśl zgoła odmienna: “A może to już koniec? Może już dosyć. Przecież i tak przez ostatnie

Czytaj więcej »

Nowa, ulepszona, zajebista…

Znacie mnie, drodzy Czytelnicy, nie od dziś i wiecie, że raz na jakiś czas – mniej więcej co poniedziałek lub wraz z nastaniem nowego miesiąca – ogarnia mnie przemożna chęć uzdrowienia, naprawienia i reaktywowania mojego życia, które – według mego pobożnego życzenia – po 38 latach emocjonalnego rollercoastera i organizacyjnej jazdy bez trzymanki, nabierze nagle

Czytaj więcej »

I teraz wchodzę, ja – cała na biało, wielkości lodówki.

Na fali skutecznego odchudzania, zachłysnąwszy się własnym sukcesem, bardzo łatwo zrobić z siebie idiotkę i klepiąc się po płaskim brzuchu, przekonywać inne laski, że to nic trudnego i że dieta to twoje drugie imię, a silna wola to przydomek bojowy. Owszem, no chwała tobie, że dałaś radę i schudłaś, ale przekonanie, że tak już będzie

Czytaj więcej »