
„Małe, beżowe figurki, siedzące w pozie tłustego Buddy i patrzące na nas – ludzi – ciemnymi, skrzącymi się oczkami, kręcąc przy tym łebkami i robiąc przedziwne miny, sprawiaja wrażenie, że o czymś myślą. Jeżeli tak, to o czym? Jeśli o nas, to może lepiej nie pytać…”
[S.Kuchlewski, Mops]

nie mogę uwierzyć, jaki to jest mały kochany skrzacik śpi sobie zawinięta w becik i popiskuje znajdź na zdjęciu szczeniaczka popierdalającego kurcgalopem po pokoju mówię jej, że nie wolno obgryzać roślinek jest bardzo niepocieszona, bo dopiero co odkryła, jak zajebiście jest tańcować z monsterą i sanseverią …

Nowonarodzone istnienie, świeżo kiełkująca duszyczka, dopiero co ulepione ciałeczko – a wszystko zanurzone w miłości i emanujące radością… Czuczu jest taka łagodna, słodka, ufna i bezbronna wobec świata… – zupełnie jak moje serce jest bezbronne wobec tej miłości, która spadła na mnie pośrodku mojej czarnej dziury. …

Matka Zazie i Tata Marcin mają ten luksus, że pracują twórczo głównie z domu, więc mopsie prosięta nie są skazane na długie godziny samotności, ale raz na jakiś czas Matka Zazie musi wyjść z gniazda celem gościnnych występów w mieście stołecznym. Robi to niechętnie, ale nie ma wyboru. I…

Wpadliśmy oboje z Marcinem w jakąś manię robienia zdjęć Czuczełku – co gorsza wszystkim, co akurat mamy pod ręką – począwszy od telefonu na tosterze skończywszy, co zresztą widzicie na poniższych fotkach, których jakość jest porażająca: Ale słodycz Czuczełka rekompensuje wszystko! Patrzę na nią i po prostu nie…

Wygląda na to, że pierwsze lody zostały przełamane i Miś Miszur nie dostaje już palpitacji i szczękościsku na widok Małego Czuczu: Maluch może i śmierdzi bobasem, ale jest cieplutki i mięciutki oraz fajnie grzeje Miszurkową pupkę ;) No chyba że się akurat obudzi i zamiast grzania włącza mu…

I oto w życiu Zazie, Marcina, Miszura i Kumoka rozpoczęła się cała szczeniaczkowa epopeja, pełna figli, psikusów, zwrotów i przewrotów akcji, a nade wszystko licznych słodkości, jak chociażby ta, o: Bawiło, bawiło, szarpało, gryzło, skakało i nagle wpół kwiku… zasnęło ;) I jeszcze jojczy wojowniczo przez sen, rusza…

No dobra, nie idzie, ale jest niesione, bo przecież nie ma jeszcze wszystkich szczepień i podusie na łapeczkach ma mięciutkie – nówka sztuka nieśmigane ;) Tak się złożyło, że araz po przybyciu Małego Czuczu do naszego domu – nie dość, że wybuchła wiosna, to jeszcze Wielkanoc z całą rodziną…

Tylko spójrzcie na tę słodką blond łepetynkę: Leży mi na piersiach i cichutko oddycha… Jest taka krucha, mięciutka i maleńka jak kurczaczek… No jasne, że spała z nami w łóżku – razem z Misiem, która nie patyczkuje się w kwestii przewalania się po łóżku – a ja jako paranoiczna…

No dobra, dosyć powitalnych wzruszeń i emocjonalnych fikołków z Małym Czuczu, teraz trzeba się poważnie zastanowić, co dalej… Za dwie godziny z małym hakiem dotrzemy do Pruszkowa, gdzie na swojej wonnej robaczej pryzmie chrapie sobie Miś Miszur… … i pewnie nawet nie podejrzewa, że oto nadciąga totalny kataklizm!…

Myślę sobie, że Źródło szczęścia okazuje się niewyczerpane i hojne – nie tylko dla tego, który ma odwagę z niego zaczerpnąć… Ale też dla tego, który nie mając odwagi, prowadzony jest tam za rękę przez swojego Przyjaciela, którzy wierzy za nich oboje i widzi dalej, poza horyzont… Dzisiaj cała…

Olałam psychiatrę i sama zwiększyłam sobie dawkę paroksetyny i bupropionu. Póki co – chuja mi pomagają, nie jestem w stanie wrócić do poprzedniego stanu. Gdy przez 48 godzin towarzyszyłam Kumokowi w umieraniu – już wtedy intuicyjnie wzięłam podwójne dawki antydepresantów. Byłam chora. Po tygodniu leżenia w łóżku, w jakiejś…

Miś Miszur wiedzie swój spokojny żywot zgodnie z wytycznymi porannej, popołudniowej i wieczornej rutyny: pośpi, poje sobie, połazi, zaszczyci lokalne trawniki swoja obecności, wypróżni się, a jakże!, ponarzeka, pomarudzi, zignoruje wszystkie zaczepiające go pieski, ale za to łaskawie przyjmie wyrazy uwielbienia ze strony starszych pań. Bo wiadomo, że starsze panie…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę zazie.com.pl.
Prawa autorskie i autorstwo treści
Wszystkie teksty publikowane na stronie zazie.com.pl stanowią utwory w rozumieniu ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych i podlegają ochronie prawnej. Autorstwo poszczególnych tekstów jest każdorazowo oznaczane; w przypadku braku wyraźnego wskazania autora, autorką tekstu jest Olga Gromek (Zazie). Kopiowanie, rozpowszechnianie oraz publikowanie treści – w całości lub we fragmentach – bez zgody autora lub właścicielki serwisu jest zabronione. Treści publikowane na zazie.com.pl nie są udostępniane do trenowania modeli językowych, systemów generatywnych ani innych narzędzi sztucznej inteligencji. Jakiekolwiek wykorzystanie treści w tym celu wymaga uprzedniej, pisemnej zgody właścicielki serwisu. Wszelkie prawa zastrzeżone.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek