Poprzedni
Następny

Nikogo nie interesuje, dlaczego jesteś gruba

Nie zliczę, ile już razy próbowałam schudnąć, zasięgając porad lekarzy i dietetyków; wykupując diety pudełkowe czy programy żywieniowe; łykając suplementy i pocąc się na podłodze przed wirtualnym obliczem youtube’owych trenerek i fit-blogerek. Przez ostatnie 10 lat ufałam w tej materii wszystkim i każdemu z osobna, skoro nie mogłam polegać na samej sobie: ani w kwestii

Czytaj więcej »

Terapia przez pisanie

Jeśli ktokolwiek sądził, że stworzę – tu na blogu – jakąś sensacyjną prozę, atencyjną gównoburzę albo wiwisekcyjną orgię z udziałem osób trzecich (wymienianych z imienia i reszty parametrów) celem publicznego oczerniania ich i wystawiania na lincz w komentarzach – to się, przepraszam, pomylił. Piszę tutaj tyle, ile uznaję w danej chwili za stosowne i jedynie

Czytaj więcej »

Chcieć ciut więcej żaden grzech?

Od kilku dni zdradzam Wam na blogu swoje pilnie strzeżone tajemnice, dlatego nic nie stoi na przeszkodzie, abyście poznali kolejną – tym razem prawdziwą perełkę, której zawdzięczam nie tylko anielską cierpliwość do trwania w najbardziej niekomfortowych układach międzyludzkich oraz niemą pokorę w wiecznym godzeniu się na życiowe mało, niewiele, trochę i minimum. Uważajcie, bo sprzedam

Czytaj więcej »

Problemy pierwszego świata

Tak, wiem, że inni mają gorzej ode mnie. Gorzej ode mnie ma z pewnością 99% populacji – począwszy od ofiar głodu, wojny, kataklizmów i wypadków; przez ludzi kalekich i nieuleczalnie chorych; sieroty, bezdomnych i starców; po kobiety katowane przez mężów i samotne matki z gromadką dzieci w zagrzybionych suterenach. Ja wiem. Ale ogrom tragedii i

Czytaj więcej »

Król jest nagi

No więc już wiecie. Nie jestem już dyskretna, lojalna, pokorna, zastraszona i zmanipulowana. Nie muszę już bać się, że Ten Ktoś przestanie mnie kochać, bo już dawno przestał. Przestał kochać nawet Miszura, bo… – jak usłyszałam – Miszur za bardzo przypomina mnie. Dlatego od przeszło 8 miesięcy nie dość, że nie kontaktuje się ze mną

Czytaj więcej »

Święta Brygida, patronka dobrej śmierci

Ponieważ chciałam zacząć dzisiaj – szczególnie dzisiaj, w Imbolc, kiedy mrok ustępuje miejsca zbliżającemu się światłu wiosny – ale zupełnie nie mam mojo, ani wiary w to, że cokolwiek ma sens – napiszę to po prostu, bez zbędnych figur retorycznych: dosyć milczenia, koniec półsłówek i aluzji, wystarczy już zamiatania pod dywan krępujących i niewygodnych spraw.

Czytaj więcej »

“będę ofiary składać z ciała, kruszyć duszę…”

  To wszystko, co do tej pory zwykłam robić, rozpaczliwie próbując sobie radzić z depresją, nadwagą czy licznymi ułomnościami charakteru – najkrócej można by opisać słowami Nosowskiej: będę podpalać się na placach stolic, skakać z wież kościelnych na anteny, będę się głodzić aż do śmierci z głodu, będę ofiary składać z ciała, kruszyć duszę. Praktycznie

Czytaj więcej »

Upomnienie

Posłuchaj mnie teraz uważnie, Olga: nigdy nikogo nie proś o przyjaźń, uwagę, czas, zainteresowanie, wzajemność czy zrozumienie. Przestań płakać z powodu ludzi, którzy nagle milkną, odwracają się od Ciebie wpół zdania, odchodzą, znikają. Ich prawo. Nie goń, nie śledź, nie przekonuj, że jednak jesteś coś warta i zasługujesz na trochę więcej niż cisza. Nie rozkładaj

Czytaj więcej »

resztki

Po tylu latach życia pod narcystycznym ostrzałem i krytyczną wiwisekcją, która bez pardonu dzień w dzień rozkładała mnie na czynniki pierwsze, wpisując każdy z nich w excelową tabelkę, bezlitośnie punktując i sumując wszystko do jednego wielkiego zera – przychodzi mi stwierdzić, że zostały ze mnie jakieś marne resztki, które nijak nie składają się w spójną

Czytaj więcej »